Wspomnienia pana Adama

Rok 1991, styczeń, początek III RP. Wróciłem do Polski z Magrebu wraz z małżonką i sześcioletnim synkiem. Był kilkujęzyczny, ale najsłabiej mówił po polsku. Nie miał kontaktu z polskim środowiskiem, stąd pojawiły się duże problemy integracyjne w warszawskim przedszkolu, do którego go posłałem. W efekcie wylądowaliśmy w Instytucie Matki i Dziecka u doktor Ireny Kornatowskiej. Szukaliśmy tam pomocy. Po czasie okazało się, że język polski nie stanowił żadnego problemu a mój syn był jedynie za długo w obcym środowisku. Doktor Kornatowska, chcąc nas ratować, zaprosiła na konsultację swoją młodszą koleżankę – obecną panią dyrektor Annę Florek. I tak zawarliśmy znajomość. Przychodziłem na zajęcia z synkiem 3 razy w tygodniu na dwie godziny. Dziecko było w grupie a ja prowadziłem w tym czasie zajęcia uzupełniające z muzyki. Otrzymałem propozycję współpracy. Od września 1991 podjąłem pracę i trwało to do 2019 roku.

Oczywiście, start był trudny. Było kilka sal po dawnym żłobku, które należało wyposażyć we wszystko! Była idea integracyjnego przedszkola i permanentne braki finansowe, no i pasja całej kadry pedagogicznej i technicznej. Pracowaliśmy pod egidą STO, co na początku miało swoje zalety. Miałem w przedszkolu do dyspozycji dużą salę ruchową i pianino w tejże. Mogłem pracować z dziećmi. Aparatura nagłaśniająca wysokiej klasy pojawiła się po czasie. Było to istotne, bo przedszkolaki nareszcie miały dostęp do odsłuchu muzyki zbliżonego do tego w salach koncertowych. Materiały do słuchania przynosiłem z własnej płytoteki a na zajęciach śpiewaliśmy, tańczyliśmy, słuchaliśmy muzyki, wszelkiej i … uczyliśmy się języka polskiego związanego z szeroko rozumianą kulturą muzyczną.

Cały wywiad z panem Adamem ukazał się w naszym miesięczniku.

Podziel się na:
  • Digg
  • Blogger.com
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Mixx
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólne i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.