Wspomnienia pani Małgosi

Moja historia zaczęła się od tego, że zaczęłam szukać miejsca dla swojej niepełnosprawnej córki. Szukałam przedszkola. Nie z polecenia, ale z książki telefonicznej. Myślałam wtedy o przedszkolu specjalnym, bo nawet nie słyszałam o przedszkolach integracyjnych. Nie mieszkam  w Warszawie, a tam gdzie mieszkałam nie było ludzi, którzy by skierowali mnie do odpowiednich placówek. Sama znalazłam dwa miejsca, które mogły przyjąć moją córkę. Ale to przy ulicy Wolumen wydało mi się lepsze. Od pierwszej chwili, gdy tu weszłam i zobaczyłam pracę z dziećmi wiedziałam, że będzie to dobre miejsce dla mojego dziecka. Spotkałam się tu z dużą życzliwością. Córka jeździła na wózku i to było pierwsze dziecko poruszające się na wózku przyjęte do tego przedszkola.

Natomiast ja zgłosiłam się tu do pracy, gdy szukano pomocy kuchennej. Pani, która wcześniej pracowała złamała rękę i poszła na zwolnienie a w końcu odeszła z pracy. Nie miałam wtedy wykształcenia gastronomicznego, ale od pomocy tego nie wymagano. Zaproponowane stanowisko bardzo mi odpowiadało. Ze względu na ograniczenia wynikające z opiekowania się córką nie miałam dużych możliwości wyboru pracy. W sumie to jednak dzięki córce tu pracuję. Przywożąc ją na zajęcia dowiedziałam się, że przedszkole potrzebuje kogoś na zastępstwo i tak już zostało.

Cały wywiad z panią Małgosią można przeczytać w naszym miesięczniku.

Podziel się na:
  • Digg
  • Blogger.com
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Mixx
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólne i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.